początek początku.

marzec 18, 2008

W kilku zdaniach o moim życiu? Coś jak kropka na końcu zdania.

Podróż do mieszkania złudzeń i głęboko skrywanych pragnień. Do mieszkania, z którego nie ma wyjścia, pełnego pułapek umysłu. Rozpaczliwa próba zrealizowania marzeń, ucieknięcia od rzeczywistości, tak brutalnie przez nią zdeptana. Wzloty i upadki, złudne nadzieje, które nie mają szansy się ziścić. Ucieczka w uzależnienia świata zewnętrznego. Ostateczna samotność w swych fantazjach, prowadząca do nieuniknionej tragedii. To tak w skrócie. Mimo iż, że po przeczytaniu tego może Ci sie wydawać, że albo jestem jakąś szturchniętą psychopatką, albo kimś komu zabrakło czułości w dzieciństwie, to spokojnie możesz odetchnąć z ulgą - nie jestem, ani jednym, ani drugim. No, ale tak to właśnie jest, kiedy dwie osoby ‘rozmawiają’ i te dwie osoby postanawiają ukrywać treść między wierszami, a to co jest między tymi wierszami jest zupełnie różne, to mimo wszystko uzupełnia się, treści dziwnie dopasowują się i wszystko ładnie, pięknie układa się w całość. To właściwie dwa monologi, a słowo ‘rozmowa’ jest tutaj tylko pretekstem, udowodnieniem, że potrafimy słuchać. I znowu wszyscy są szczęśliwi.

A ja mam swoja łopatkę. I piach.

Leave a Reply